O MNIE
Urodziłem się w 1977 roku w Zielonej Górze. Pierwszą rzeczą, jaką pamiętam, jest droga do przedszkola i pierwszy dzień w tej instytucji. Niezbyt miłe stamtąd wspomnienie - musiałem pilnować cały dzień płaczącego brata... Miałem wtedy pięć lat... Uraz pozostał do dziś....
Wówczas przyszedł niezwykle ważny moment w moim życiu, wybór studiów. Wielu namawiało mnie, bym poszedł na matematykę. Jednak postanowiłem, dziś z tego jestem dumny, dostać się na historię. W lipcu 1996 roku zostałem przyjęty na kierunek historia w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zielonej Górze. W ciągu pięciu lat studiów poznałem wielu wspaniałych wykładowców, studentów. Wśród profesorów wymienię dwóch, którzy swoim sposobem bycia, poglądami wywarli na mnie ogromny wpływ. Bez wątpienia najważniejszym dla mnie jest osoba prof. Joachima Benyskiewicza, człowieka, któremu w sferze naukowej zawdzięczam prawie wszystko. Nie starczy tutaj słów podziękowań... Znaczny wpływ swoją kulturą osobistą, postawą profesorską wywarła na mnie osoba śp. prof. Kazimierza Bartkiewicza. Podziwiam także dokonania moich ówczesnych kolegów - studentów Karolinę, Daniela czy Jarka. Dzisiaj wszyscy oni są już doktorami nauk humanistycznych w zakresie historii. Studia skończyłem w 2001 roku, po napisaniu i obronieniu pracy magisterskiej "Stolica Apostolska wobec powstań narodowych 1794 - 1864", napisanej pod kierunkiem prof. Joachima Benyskiewicza. Recenzentem pracy był dr Zygmunt Kowalczuk.
Od 2001 roku pracuje jako nauczyciel historii w Publicznej Szkole Podstawowej im. Janusza Korczaka w Czerwieńsku. Jednocześnie pod kierunkiem prof. Joachima Benyskiewicza przygotowywałem pracę doktorską "Państwo a Kościół katolicki w Księstwie Warszawskim w latach 1807 - 1815", obronioną 20 września 2005 roku. Recenzentami rozprawy byli prof. Lech Trzeciakowski (UAM) i prof. Marian Eckert (UZ).
25 lipca 2008 roku, po wielu dniach oczekiwania, urodziła się moja córeczka Ola. Niecałe dwa miesiące później, 20 września 2008 roku poślubiłem moją cudowną Anię... Razem stanowimy wspaniałą, ale nie pozbawioną trosk codziennych, rodzinkę...
Interesuje mnie szeroko pojęta historia XIX wieku. Szczególnie bliskie są mi dzieje Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Ciekawi mnie także historia papiestwa i Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce. Ważne są dla mnie także badania naukowe dotyczące przeszłości miejscowości gminy Czerwieńsk.
Pasjonuje mnie muzyka, kino, teatr, fotografia. Lubię jeździć rowerem, chodzić po górach, podróżować i czytać książki.
Nienawidzę obłudy, głupoty, która wynika z upartego trwania przy niej, kłamstwa, naiwności, chamstwa i wielu mniej istotnych rzeczy. Męczy mnie strata czasu np. podczas różnego rodzaju kursów. Sam lubie dochodzić do wiedzy.
Jaki jestem? Hmmm... trudno to określić. Mam zawsze swoje zdanie. Jeśli wiem, że mam racje, bronię jej. Nie idę wówczas na kompromisy, bo "diabeł" wówczas zacierałby ręce. Jestem idealistą, chce także zawsze wykonać wszystko jak najlepiej. Myślę, że jestem inteligentny, ale to inni muszą sprawdzić. Czasem bywam ironiczny, szczególnie wtedy, gdy widzę, że ktoś tkwi usilnie w głupocie. Lubię kreować swój świat, rzadko wykorzystuje pomysły innych. Ciekawsze jest bycie twórczym. W poglądach jestem liberalny, ponieważ uważam, że tylko taka postawa rozwija człowieka. Cenię swoją niezależność, odpowiedzialność i rozważność. Lubię być dla ludzi miłym, uprzejmym, otwartym, przyjaznym i przyjacielskim. Kiedy trzeba być jestem poważny, innym razem wesoły i pogodny. Każdego ranka budzę się i cieszę się, że świat jest jednak piękny. Jestem człowiekiem religijnym. Tyle, że religijność ta nie jest taką, jak większości. Widzę zdecydowaną różnicę między mną a ludźmi. Wiem, że jestem "wygadanym" człowiekiem. Inni też to potwierdzają. Mam wiele wad, ale kto ich nie ma...
Ogólnie lubię siebie i innych...
W 1984 roku rozpocząłem naukę w Szkole Podstawowej im. Janusza Korczaka, w części znajdującej się przy ówczesnej ul. Małoszkolnej (obecnie ul. ks. Ludwika Muchy). Były to dla mnie beztroskie dni. Wówczas to po raz pierwszy zainteresowała mnie przeszłość. Pewnie dzisiaj już nikt z uczących się wówczas w klasach I - III nie pamięta pewnego mroźnego dnia, w którym robotnicy wykopali wielki dół przed wejściem do budynku szkoły średniej, znajdującej się naprzeciwko naszej "małej szkoły". Podczas przekopywania ziemi znaleźli szczątki pochowanych tam dawnych mieszkańców miasta Rothenburg an der Oder. Jeden z pracujących, wyjąwszy z ziemi czaszkę, nałożył na nią swoja czapkę i ustawił przodem do uczniów. Wzbudziło to moją ciekawość, kim był ów człowiek, którego szczątki "patrzyły" na mnie. Dzisiaj tym bardziej widok ten tkwi w mej pamięci, gdyż mam świadomość, że szczątki te należały do mieszkańca Czerwieńska pochowanego tam przed 1840 rokiem. To wzbudza respekt...
Później przyszły lata nauki w klasach IV - VIII. Wielu nauczycieli, którzy uczyli mnie, do dziś cenię. Nie wymienię ich jednak, gdyż mógłbym kogoś pominąć....
W latach 1992 - 1996 uczyłem się w VII Liceum Ogólnokształcącym im. Jarosława Dąbrowskiego w Zielonej Górze, kończąc je i otrzymując świadectwo dojrzałości.